Jedną z konsekwencji wejścia Polski do Unii Europejskiej było otwarcie polskiego rynku na napływ używanych aut zza zachodniej granicy. Niestety od samego początku wątpliwości budziła jakość sprowadzanych pojazdów, a z biegiem lat ten niekorzystny trend zaczął się pogłębiać. Oczekiwania klientów, wymagających samochodu z dobrego rocznika odznaczającego się przy tym niewielkim przebiegiem, a zarazem kosztującego niewiele doprowadziło do powstania licznych patologii. W rezultacie Polska została zalana starymi i wyeksploatowanymi lub „nowymi”, powypadkowymi samochodami w fatalnym stanie technicznym, stwarzającym zagrożenie nie tylko dla ich właścicieli, ale także dla innych uczestników ruchu drogowego.

   Na szczęście (a właściwie szczęście w nieszczęściu...) za sprawą złych doświadczeń wielu polskich kierowców - którzy oszukani przez handlarzy zainwestowali spore pieniądze w jeżdżące wraki, będące przysłowiowymi „skarbonkami bez dna” - decyduje się rezygnować z „igiełek” sprowadzanych na lawetach zza Odry na rzecz aut pochodzących z polskich salonów. I chociaż niski poziom zarobków większości Polaków sprawia, że taka decyzja jest dużym obciążeniem dla domowego budżetu kierowcy zrozumieli, że czasami lepiej wydać więcej za mniej, zyskując w ten sposób niezawodność i pewność co do pochodzenia oraz historii pojazdu, niż próbować wzbudzać w sąsiadach sztuczną zazdrość kupują samochód „po Niemcu, co płakał jak sprzedawał”. Koniunkturę wyczuli dealerzy samochodów, próbujący zachęcać swoich klientów na różne sposoby do związania się z reprezentowaną przez nich marką. Jedni oferują odkup dotychczas używanego samochodu na preferencyjnych warunkach, inni kuszą dużymi rabatami, jeszcze inni oferują atrakcyjne (chociaż często jedynie pozornie...) kredyty.

   Okresem szczególnie intensywnej walki o serca i portfele klientów są „wyprzedaże rocznika” mające miejsce na przełomie roku, gdy reklamy w telewizji i internecie zachęcają chcących wymienić swoje auto na „lepszy model” do skorzystania z oferty konkretnej marki. Jednak decydując się na zakup auta musimy pamiętać, że dokonujemy inwestycji na kilka, a nawet kilkanaście lat, dlatego nie możemy podejmować jej pod wpływem emocji. Warto o tym pamiętać szczególnie wówczas, gdy jesteśmy kuszeni, rzekomo, doskonałymi warunkami... Często bowiem bywa tak, że „promocyjna cena” tuż przed promocją została sztucznie zawyżona, a faktyczny upust jest bardzo symboliczny. Podobnie sytuacja wygląda z dodatkowymi pakietami wyposażenia/opcjami. Wielu dealerów próbuje wykorzystać marketingowe sztuczki do sprzedania samochodów „ze starego rocznika”, których wartość w oczywisty sposób spada, po cenie aut z bieżącej produkcji.

   Nie oznacza to oczywiście, że pod koniec roku nie uda się znaleźć auta w naprawdę dobrej cenie. Dotyczy to szczególnie modeli nie będących „bestsellerami” oraz mniejszych salonów – ze względu na ograniczone środki finansowe nie mogą sobie one najczęściej pozwolić na zbyt długie trzymanie pojazdów „na salonie”, dlatego są bardziej skłonne do „upłynnienia” samochodu ze sporym upustem lub większą liczbą dodatków.

   Niemniej poszukując nowego auta w naprawdę dobrej cenie musimy liczyć się z długotrwałością całego procesu, bowiem polowanie na dobrą okazję jest w wielu aspektach podobne do polowania na zwierzynę. Tak jak w lesie musisz przygotować się na spędzenie długich godzin nim trafisz na okaz godny uwagi, zakładając ubrania myśliwskie pozwalające na wytrwanie w nie zawsze sprzyjających warunkach, tak w przypadku poszukiwania ciekawej oferty na interesujący Cię model samochodu z salonu musisz przygotować się na spędzenie wielu dni (a nawet tygodni) na przeglądaniu ogłoszeń dealerów, prowadzeniu korespondencji z ich pracownikami oraz osobistym odwiedzaniu salonów, uzbrajając się w cierpliwość oraz panując nad emocjami, dzięki czemu będzie w stanie przetrwać liczne frustracje jakie spotkasz na swojej drodze.